sobota, 16 marca 2013

#3. Trzeba pozwolić na tą miłość.

Twoje słowa huczały nadal w mojej głowie, nie były przyjazne lecz w połączeniu z twoim ciepłym głosem lekko straciły na swojej powadze. Podniosłeś głos, stanąłeś nade mną i krzyczałeś wprost na mnie. Ja spuściłam głowę i spoglądałam na podłogę. Byliśmy sami w moim domu, żadnej żywej duszy ani w budynku, ani w najbliższej okolicy. 
- Nie krzycz. - wypowiedziałam cicho. Bałam się ciebie, pierwszy raz od dawna bałam się kogoś przy czyim boku czułam się bezpiecznie. - Nie chciałam. - łzy ciurkiem spływały po mojej twarzy. Naprawdę chciałabym cofnąć czas wstecz i nie zrobić tych głupot. 
- Spójrz na mnie. - usiadłeś na podłodze naprzeciwko mnie. Nie odważyłam się zrobić tego o co mnie prosiłeś. - No spójrz do cholery! - wrzasnąłeś, już nie krzyczałeś chyba zbyt wiele emocji nakładało się na ciebie jednocześnie. Spojrzałam na ciebie. Spojrzałam zapłakanymi oczami, które dopełniały rozpalone policzki, do których poprzylepiały się moje włosy. Teraz to ty opuściłeś wzrok, czoło oparłeś na rękach i przez chwilę trwałeś w takiej pozie. Po chwili odczarowałeś się. Wstałeś, z niedowierzaniem pokręciłeś głową i wyszedłeś. Wyszedłeś bez jakiegokolwiek słowa, bez ani jednego spojrzenia. Wyszedłeś, zostawiłeś może i zapomniałeś, a mi wcale nie spadł kamień z serca gdy ci o tym powiedziałam. Wcale nie poczułam się lepiej, było zdecydowanie na odwrót. Siedziałam na swoim łóżku i wpatrywałam się w krajobraz za oknem. Z moich oczu nadal spływały łzy, a oddech stał się nierównomierny i lekko przyśpieszony. Musiałam tłumić swoje emocje by nie wzbudzić żadnych podejrzeń. Trwałam w jakimś beznadziejnym stanie przez własną głupotę. Masz czego chciałaś Kaśka, przecież nikt nie mówił, że życie będzie proste. 

Nic, naprawdę nic nie pomoże 
jeśli Ty nie pomożesz dziś miłości. 

- Spotkajmy się dziś, dobrze? - zapytałem się niepewnie. Bałem się odrzucenia. - Przyjadę po ciebie, albo do ciebie. Jak wolisz. - popadłem w słowotok, dziwne nigdy nie byłem zbyt wylewny. 
- O 16? - powiedziałaś tak cicho, że prawie nie usłyszałem słów. - Czy mógłbyś przyjechać do mnie o 16? - powtórzyłaś swoją poprzednią wypowiedź wzbogacając ją o dokładniejsze słowa jak i głośniej ją wypowiedziałaś. Byłem zadowolony. Cieszyłem się jak głupiec na jedno spotkanie z tobą. 

Otworzyła mi twoja babcia, która z uśmiechem zaprosiła mnie na górę i powiedziała, że jesteś w pokoju. Siedziałaś przy biurku, z nogami na krześle, a kolana trzymałaś rękami. Włosy upięte miałaś w kucyka, a pojedyncze pasma opadały ci na twarz. Na ramionach miałaś cienki granatowy sweterek, spod którego wystawała kremowa bluzka. Na nogach miałaś zwykłe czarne jeansy. Tak wyglądałaś najpiękniej. Mogłaś się stroić, mogłaś się wymalować, a i tak najpiękniej wyglądałaś wtedy gdy byłaś taka zwyczajna, taka moja. 
Odgłos zamykanych drzwi rozproszył cię, lekko odsunęłaś się i gwałtownie wstałaś z krzesła. Uśmiechnęłaś się niewinnie i powiedziałaś ciche cześć. 
Usiedliśmy na podłodze naprzeciwko siebie. Zaczęliśmy rozmawiać. Najpierw było drętwo i opowiadaliśmy po prostu co u nas, a później zeszliśmy na inny tor. 
- Nie chciałem żeby tamta rozmowa tak wyglądała. - zmierzwiłem włosy i spuściłem wzrok. Było mi głupio, że podniosłem na ciebie głos. - Ja po prostu chciałem odrobiny wyjaśnienia.
- Co ci mam powiedzieć? Że brakowało nam kasy? Że zrobiłam największą głupotę w swoim życiu? Że straciłam kogoś na kim mi zależało? Że byłam, że jestem nieodpowiedzialna i najlepiej byłoby dla ciebie i twojej reputacji żebyś ze mną skończył i się do mnie nie przyznawał? Że było mi głupio? Było mi głupio bo jestem zwykłą dziewczyną i po prostu do ciebie nie pasuję? - odetchnęłaś z ulgą. Prawdopodobnie wyrzuciłaś z siebie wszystko co leżało ci na sercu. Cieszyłem się. Już nie czułem złości na ciebie, ogólnie mówiąc nigdy nie byłem zły akurat na ciebie. Za wszystko co nas spotkało obwiniałem siebie.* Wyciągnęłaś do mnie dłoń, zaskoczony podszedłem do ciebie. Rozłożyłaś jedną rękę. Robiłaś tak zawsze gdy chciałaś się przytulić. Wygrałem? 
- Pozwolisz na tą miłość? - zapytałem się ciebie i spojrzałem na ciebie z nadzieją. 
- Tylko i wyłącznie jeżeli ty pomożesz mi w tej miłości. - oparłaś się o mnie i zadowalająco uśmiechnęłaś. 

------------------------
Tak, a wiec Jus napisała coś. Coś krótkiego, ale może jednak się spodoba? Naszedł mnie pomysł i musiałam to napisać. 
Jeszcze z jeden rozdział i koniec, tak coś czuję. 
Rozdziału nie byłoby gdyby nie Hey.. 
a no i ta * no to nie mogłam się powstrzymać i gdy pisałam to powiedziałam sobie Maciuś, ależ ty szlachetny jesteś! 
To tyle.. http://ask.fm/witheringdawn i zapraszam na inne blogi. 

3 komentarze:

  1. Mimo że zdobyła się by powiedzieć mu prawdę, wcale to nie przyniosło jej ulgi. Być może to co zrobiła było czymś czego nie potrafiła sobie wybaczyć, a to że raniła tym osobę którą kochała ponad życie dodatkowo sprawiło mocniejszy bólu. Jedna z czasem gdy wszystko przemyśleli, gdy ich emocje opadł zrozumieli że nie potrafią inaczej, że nie potrafią żyć bez siebie. We wspaniały sposób pokazałaś jaką moc ma magia miłości, jak potrafi przezwyciężyć nawet największy ból. Cieszę sie że mimo wszystko potrafią sobie wybaczyć ;) Świetny rozdział, i na prawdę będziesz już kończyć to opowiadanie? Bo po prostu zakochałam się w nim!
    z niecierpliwością będę czekać na kolejny ;)
    pozdrawiam,
    Metka ;)

    ps. a jeśli masz ochotę zapraszam na moje nowe opowiadanie;))
    http://wszystko-sie-zmieni.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytane!no fakt krotkie ale ma cos w sobie, czuc ich emocje. Mam nadzieje ze jednak to nie byl przed ostatni post!;p Weny zycze;) (93dori93)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dotarłam późno, ja zawsze na dobre blogi wchodzę pod koniec i nie mogę nacieszyć się emocjami.
    Maciek, ty wiesz, że ja Cię kocham, tu i tam. Dałeś jej szansę, dałeś szansę na miłość i chwała Ci za to.
    p.s.
    jeśli chcesz, poczytać innego Maćka to Maciek z utworzymy-pelnie.blogspot.com na Ciebie czeka :D
    Poinformuj o następnym, okej?

    OdpowiedzUsuń